Pokazywanie postów oznaczonych etykietą luty 2020. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą luty 2020. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 marca 2020

Podsumowanie czytelnicze lutego 2020r. - zabawa z Misiowym Zakątkiem


Podsumowanie zabawy u Czarnej Damy z Misiowego Zakątka


W lutym należało przeczytać książki, które posiadały:
F - imię lub nazwisko autora książki
Z - tytuł
W - na okładce

W ciągu tego miesiąca udało mi się przeczytać:

1. Anne-France Dautheville: "Sekrety roślin: Przyroda uchyla rąbka tajemnicy"

F – France [?]
Z - -------
W - -------

2. „501 wielkich pisarzy”

F - --------
Z - --------
W – włosy, wargi, wzrok

3. Magdalena Majcher: „Dzień, w którym cię poznałam”

F - -------------
Z - -------------
W –włosy (dziewczyna ma blond włosy widoczne między czapką a szalikiem)

4. Jasvinder Sanghera: „Zhańbiona”

F - -----------
Z - Zhańbiona
W - włosy, wargi

5. Anna Fryczkowska: „Sześć kobiet w śniegu (nie licząc psa)”

F - Fryczkowska
Z - ------------
W ------------

6. Anthea Turner: „Perfekcyjna pani domu”

F - -----------
Z - ----------
W – wiśnia, wzorek (na paterze)

7. „Zakochaj się we mnie”

F - -----------
Z - Zakochaj
W – włosy (bardzo widoczne na ręce męskiej)

8. Rachel Swaby: „Upór i przekora: 52 kobiety, które odmieniły naukę i świat”

F - -----------
Z - ----------
W – wzór, wzorek

9. Ewa Zawistowska: „Dziadek Władek: O Broniewskim, Ance i rodzinie”

F - -----------
Z - -----------  
W – Władysław, włosy, wargi, wstążka (kokarda na włosach),  

10. Monika Borys: „Polski bajer”

F - -----------
Z - ----------
W – wieszak na ubranie

11. Iwona Kienzler: Windsorowie

F - ----------
Z - ----------
W – Wallis Simpson (kobieta na dole okładki z włosami zaczesanymi do góry), Windsorowie, wieże, waluta (pieniądze, monety)

12. Michał Olszewski: „Zapiski na biletach”

F - -----------
Z - Zapiski
W - -----------

13. Anna Onichimowska: „Zupa z gwoździa”

F - ----------
Z - Zupa
W - ---------

14. Jean-Paul Didierlaurent: "Lektor z pociągu 6:27"

F - -----------
Z - ----------
W - wagon

15. Krzysztof Strycharski: „Moja żona tramwajarka”

F - -----------
Z - ----------
W – włosy, wargi

16. Michał Rusinek: „Zaklęcie na W”

F - -----------
Z - zaklęcie
W - ----------

17. Katarzyna Nosowska: „A ja żem jej powiedziała”

F - ----------
Z - ----------
W – włosy, wargi

sobota, 29 lutego 2020

Katarzyna Nosowska: "A ja żem jej powiedziała"


Ten miesiąc obfitował w nieoczywiste lektury i w trudne do opisania teksty. Książka Katarzyny Nosowskiej to zbiór różnych jej przemyśleń na tematy: mody (czarny nie wyszczupla, a sukienki i bluzki obcięte pod biustem nie nadają się dla osób z odstającym brzuszkiem), seksu (nie tylko fizyczny, ale też tantryczny), pracy, show-biznesu, fobii, lenistwa itp. Każdy temat, który podejmuje, opisuje z lekkością, zwięzłymi zdaniami, bez upiększania rzeczywistości - można by rzec, że wyłożyła "kawę na ławę". Nie boi się żadnego tematu, nie uznaje tabu, nie kryje się za pięknymi, okrągłymi zdaniami o niczym, chociaż troszkę się kryguje w rozmowach:



"Zadałam sobie pytanie, co w tym zajęciu sprawia mi autentyczną przyjemność, na którym etapie działalności jestem najbardziej sobą, w sobie, czuję się bezpiecznie, a w okolicy serca wzrasta temperatura. Najszczersza z najszczerszych odpowiedzi brzmi – pisanie. Ten samotny moment, kiedy z chmary słów wyłapuję te, które najlepiej opowiedzą emocje. Jest to proces żmudny, momentami skrajnie wyczerpujący. Nie mam łatwości, którą legitymują się prawdziwi mistrzowie żonglerki słowem. Ja wysiaduję. Do odleżyn".



Podobały mi się podjęte tematy i piękne wydanie książki, jednak czegoś mi zabrakło. Może czasami wolałabym, aby było więcej przykładów, jakiś odniesień do rzeczywistości i przez to aby teksty były dłuższe. A może nie na wszystkie teksty był teraz czas?

Michał Rusinek: "Zaklęcie na W"


Jeżeli tylko mam okazję sięgam po książki Michała Rusinka. Lubię jego styl, jego spostrzeżenia dają mi do myślenia. Aa i też dzięki niemu staram się nie używać zbyt wielu zdrobnień.

Tym razem sięgnęłam po książkę przeznaczoną dla dzieci, ale nie infantylną, o wojnie.
Włodek opowiada jak zaczęła się wojna, o której szeptali dorośli, nie wiedział co to znaczy. Sądził, że jest to jakieś zaklęcie złego czarnoksiężnika. Nie wiedział, co na dłuższą metę oznacza życie z Czarnymi Panami we własnym państwie. Wiedział, że Ci co są dobrzy, to Biali Panowie.

Jego zasługi zaczynają się od momentu, gdy woził "zaproszenia na ślub" małym rowerkiem do ludzi, których adresy musiał znać na pamięć, bo nie wolno mu było ich zapisywać. Dziwił się,
że co tydzień zawozi te zaproszenia do tych samych ludzi i że oni wtedy smutnieją.

Jego opowieści to nie tylko te związane z przewożeniem rozkazów, ale też o życiu w szkole z internatem, gdzie dostał przezwisko Dusza, ze względu na pewną niecodzienną przygodę.
Włodek też bardzo prostu próbuje opisać świat wojny, jako ten, który utracił barwy - jest czarno-biały. Wszystko jest znacznie trudniejsze, niezrozumiałe, straszne.

Książka napisana w sposób prosty, choć o trudnych sprawach i bardzo wzruszająca. Warto przeczytać wraz z dzieckiem, aby wytłumaczyć niektóre sytuacje.

Krzysztof Strycharski: "Moja żona tramwajarka"


Sama w to nie wierzę, że wypożyczyłam książkę z biblioteki na chybił trafił, nie kojarząc nazwiska autora, ani nie przyglądając się osobie na okładce. Śpieszyło mi się wtedy okropnie i po prostu wyciągnęłam kilka książek z półek, wypożyczyłam i w domu się zdziwiłam :)

"Moja żona tramwajarka" to biografia Henryki Krzywonos-Strycharskiej napisana przez jej męża Krzysztofa. Oczywiście panią Henrykę kojarzę z różnych wypowiedzi, ale tak po prawdzie niewiele wiedziałam o jej życiu prywatnym. A okazuje się, że było i jest nadal ciekawe. 

Pan Strycharski co prawda pisze o kilku najważniejszych wydarzeniach z życia żony zanim ją poznał - o strajku, zatrzymaniu tramwaju numer 15 (pani Krzywonos była motorniczą), o jej roli w Solidarności - ale tak naprawdę skupia swą uwagę na wydarzeniach od momentu jej poznania i założenia rodziny. A o rodzinie jest co opowiadać, bo mają aż 12 dzieci! Sporo trudu, cierpliwości i uporu kosztowało ich założenie i utrzymanie tak dużej gromadki. Jednak nigdy się nie poddawali. Razem walczyli o lepsze jutro. 

Z tej książki wyłania się obraz kobiety rodzinnej, twardo stąpającej po ziemi, upartej, potrafiącej walczyć i załatwić wszystko co trzeba, aby dobrze żyć. Oczywiście są tu też opisane momenty trudne i smutne, ale przeważają te dobre. Zaryzykuję i napiszę, że to chyba dzięki nastawieniu do życia państwa Strychowskich.

czwartek, 27 lutego 2020

Jean-Paul Didierlaurent: "Lektor z pociągu 6:27"


"Tylko nowy mógł sobie pozwolić na tak lekceważący ton wobec Yvona Grimberta. [...]
Yvon Grimbert, absolwent kursów Alphonse'a Daubina w Saint-Michel-sur-l'Ognon z roku 1970, abonent czasopisma »Le Francais aujourd'hui« od 1976, wystrzelił pierwszą salwę:

Spójrz na zegar, panie: południe minęło,
Zaś twą irytację ważę sobie lekce.
Wyzbądź się pogardy, zakończ niecne dzieło,
Szlaban wnet podniosę, jeśli mi się zechce.

Osłupienie na twarzy kierowcy wymazało wszelkie ślady złości. Jego pokryty rzadką szczeciną podbródek opadał coraz niżej, w miarę jak Yvon dźwięcznym głosem skandował swoje wersety. [...]

Wielu jest dostawców, nawet ich nie zliczę,
Których gniew mój sięga, kiedy się spóźniają.
Zostaw tu ładunek i rozchmurz oblicze,
Bądź z tych, co z uśmiechem pory swej czekają.

Grafiku przestrzegać bądź łaskaw w przyszłości.
Jeżeli przybędziesz o czasie właściwym
Bez nadużywania mojej cierpliwości,
Popatrzę na ciebie spojrzeniem życzliwym.

Nigdy już o moich nie dyskutuj planach,
Nie chcesz przecież słyszeć mego złego głosu.
Chociem tylko strażnik, w tej fabryki ścianach
Po wsze czasy jestem panem twego losu.
[...]
Gdy lęk ci dopiecze, szukaj ukojenia
Na drodze wjazdowej, między kolegami.
Lecz jeśli przed rymem pożądasz schronienia,
Gniew mój musisz zgasić przeprosin słowami".

* Jean-Paul Didierlaurent: "Lektor z pociągu 6:27", przeł. Beata Geppert, W.A.B., 2015, s. 31-33.

Michał Olszewski: "Zapiski na biletach"




"Zapiski na biletach" to krótkie teksty-przemyślenia pisane przy okazji podróży dłuższych i krótszych, wyjść na miasto, do kawiarni.

W czasie lektury cały czas porównywałam książkę Olszewskiego do "Biegunów" Tokarczuk oraz tekstów Filipa Springera. A dlaczego? Bo autor opisuje bez upiększania otaczającą nas rzeczywistość, często dość smutną lub brzydką.

Michał Olszewski jest świetnym obserwatorem, ale też pisarzem-rzemieślnikiem, który każde słowo i postawioną kropkę przemyślał.

Życzę sobie, aby więcej takich przemyślanych i niebanalnych książek ukazywało się na naszym polskim rynku wydawniczym.

Anna Onichimowska: "Zupa z gwoździa"



Ciężko mi jednoznacznie ocenić książkę Anny Onichimowskiej. Z jednej strony stworzyła ciekawe postaci bohaterów, z drugiej opisała absurdalne (lecz prawdopodobne) zachowania w pracy.

Ale od początku: nasz bohater to dziennikarz, który prowadzi kącik w czasopiśmie z listami od czytelników. Nie raz sam do siebie pisał, aby zapełnić kolumnę. Jest żonaty, ma dorosłą córkę i zięcia, którego uporczywie nazywa Franciszkiem, chociaż ma inaczej na imię. Ma dziwne poczucie humoru i lubi w ramach relaksu oglądać nosacze z Borneo. Gotuje i prowadzi bloga kulinarnego Zupa z gwoździa.

Jego żona to z wykształcenia psycholog, ale pracująca w sklepie z AGD, namiętnie kupująca buty i ubrania dla siebie. Znudzona.

Pewnego dnia kolega z pracy z gazety daje bohaterowi tabletkę na potencję. To zmienia wszystko. Po upojnej nocy z żoną, znajduje ona opakowanie po tabletce i dopytuje męża o resztę tabletek z opakowania - podejrzewając go o romans. On natychmiast wymyśla, według niego zabawną i nieprawdopodobną, historyjkę o cudzoziemce ubranej w żółty strój z batiku, bez butów, z dużymi stopami. I co z tego wyniknie? Będzie coraz ciekawiej...

Książka interesująca, dobrze napisana, bez dłużyzn. Nie każdemu spodoba się absurdalność sytuacji w pracy dziennikarza oraz dalsze perypetie jego żony. Zachęcam do przeczytania i sprawdzenia czym nas może zaskoczyć Anna Onichimowska.

środa, 26 lutego 2020

Iwona Kienzler: "Windsorowie: Celebryci, nudziarze, skandaliści"



Wiele dziewczynek było przebranych na bal karnawałowy za księżniczkę lub marzyło o byciu księżniczką. Ja nie. Hihi, chociaż w przedszkolu zdarzyło mi się być przebraną za królową śniegu i tańczyłam wtedy (mam zdjęcia!) z kolegą przebranym za żabę. I to moje przebranie było chyba najbliższe do książęcego jakie miałam na sobie.

Jednak teraz lubię poczytać nie tylko o etykiecie królewskiej, czy strojach monarchów i ich rodzin, lecz o tym jak royalsi żyją na co dzień, jakie odbywają spotkania i jak może wyglądać ich życie za zamkniętymi drzwiami.

Dziennikarze chętnie śledzą Windsorów, wyciągają stare historie i porównują do siebie członków rodziny. Jednak wielu wie skąd się wzięło nazwisko Windsor, skąd pochodzą, jak dbali o ciągłość dynastii na tronie - a tego można dowiedzieć się dzięki Iwonie Kienzler. Nie skupia się ona tylko na romansach Diany, na parze Karol i Camilla, czy wyskokach młodego Harrego. Opisuje rzetelnie słabostki i mocne strony monarchii. Tłumaczy ich różne zachowania, przedstawia prawdziwy obraz "ludzi z krwi i kości", a nie laurkę dla monarchów.

Mimo, że niektóre opisane zachowania królów i książąt (zzarówno mężczyzn, jak i kobiet) mnie zniesmaczyły, to jednak warto było przeczytać książkę i przekonać się, że nie takie różowe i wspaniałe życie prowadzą royalsi. Nie zazdroszczę im mnóstwa obowiązków, sztywnych zasad i ciągłego pilnowania się. A chyba najgorsze byłoby dla mnie spędzanie czasu z własnymi dziećmi według grafiku.

Monika Borys: "Polski bajer: Disco polo i lata 90."



Nie jestem fanką muzyki disco polo, jednak ponieważ skończyłam szkołę muzyczną podstawową i interesuje mnie samo zagadnienie zjawiska dot. różnych nurtów muzycznych - sięgnęłam po książkę "Polski bajer".

Monika Borys nie zawodzi. Opisuje nie tylko historię powstania polskich zespołów disco polo, ale również zabiera nas w podróż do lat 90-tych, przypomina programy telewizyjne i koncerty muzyki chodnikowej. Zastanawia się, dlaczego tylu ludzi porwała ta muzyka, a i tak stygmatyzowano ją jako kiczowatą i tandetną. Podaje kilka przykładów tekstów piosenek i tłumaczy skąd wziął się fenomen np. Zenka Martyniuka (jako jeden z nielicznych muzyków tego nurtu ukończył szkołę muzyczną).

Z tej książki więcej się dowiemy o latach 90-tych, Polakach, muzyce lekkiej, numerach muzycznych rządzących na dyskotekach niż z niejednego artykułu naukowego czy statystyk. Bardzo dobre kompendium wiedzy o gustach muzycznych w Polsce.

Polecam książkę każdemu, kogo interesuje nie tylko disco polo, ale też fenomen tej muzyki.

czwartek, 20 lutego 2020

Ewa Zawistowska: „Dziadek Władek: O Broniewskim, Ance i rodzinie”



W końcu poczułam się na tyle lepiej, żeby móc się skupić na książce troszkę cięższego kalibru, na dodatek grubszej i po której obiecywałam sobie wiele.

Władysław Broniewski jest mi znany nie tylko z wierszy poznanych w szkole („Bagnet na broń”), ale również ze zbiorku wierszy o jego córce Ance. Myślę, że są równie pięknie napisane co "Treny" Jana Kochanowskiego. O samej postaci Broniewskiego wiedziałam niewiele, tyle co przeczytałam w jego biogramie w szkole. A okazuje się, że to była ciekawa, nietuzinkowa postać, której po przeczytaniu biografii pióra jego wnuczki przynajmniej poznałam na tyle jego życie, że wiem dlaczego powstały wiersze o jego córce, że wiem dlaczego nazywano go komunistą i dlaczego źle skończył.

Ewa Zawistowska w książce o dziadku i swojej rodzinie, nikogo nie upiększa, nie twierdzi, że Broniewski miał same zalety i nigdy nie dotknął kieliszka wódki. Przeciwnie pisze to co widziała, co słyszała i czuła w związku ze swoją rodziną, a w szczególności dziadkami. Wyobrażam sobie jak pani Zawistowska w Grecji siedzi przed komputerem i pisze o babci, u której mieszkała, o ojcu, który ciągle jako dziennikarz jeździł po całej Polsce, o matce, którą straciła jako dziecko i o dziadku i jego trzeciej żonie, za którą nikt w rodzinie nie przepadał. Przytacza mnóstwo kartek pocztowych i listów, które wędrowały za adresatami nie tylko po Polsce. Pisze o chorobie i uzależnieniu Broniewskiego, nie wini nikogo za jego ciągi alkoholowe (chociaż od czasu do czasu można wyczuć szpileczkę w stronę Wandy, która zamiast z mężem być, co chwilę odpoczywała na wakacjach i nie interesowała się skąd będą na to pieniądze). Pisze też o chorobie swojej matki i swojej, którą odziedziczyła po niej. Pisze o ciągłej ciekawości świata, o ciągłym pędzie w życiu i o miejscach i ludziach, do których warto wracać.

Broniewski to postać nieszablonowa, warto zagłebić się w jego biografię, chociaż ostrzegam, że można poczuć się zawiedzionym, że taka postać potrafiąca pięknie pisać, piła hektolitry alkoholu i mimo dobrych relacji z bliskimi, jednak był zawsze z boku, nie w centrum wydarzeń.

wtorek, 18 lutego 2020

„Zakochaj się we mnie” - opowiadania



W Walentynki miałam ochotę na lekką lekturę, najlepiej z odrobiną romantyzmu. Sięgnęłam po zbiorek sześciu opowiadań zagranicznych autorów. Niestety, albo potwierdziło się, że nie przepadam za literaturą zbyt romantyczną, albo książka jest faktycznie nie tylko przesłodzona, ale wręcz napisana stylem nastolatki, która przeżywa pierwszą miłość.



Fabuła w tych opowiadaniach krąży wokół święta Św. Walentego, schemat w każdym z nich jest podobny: mężczyzna ma stanąć na wysokości zadania i zadbać o rozrywki na ten dzień i nawet jeżeli kobiety ich życia nie mówią tego wprost (a wręcz temu zaprzeczają) - to jednak oczekują romantyzmu i szaleństwa miłosnego w tym jednym dniu w roku. Nie ważne, że mąż z żoną od kilku tygodni nie uprawiali seksu, a nawet niewiele ze sobą rozmawiali, w tym dniu nagle dowiadujemy się o dużym ich popędzie seksulanym, o niespodziankach i o tym, że mimo ich długiego stażu (hehe, 10-12 lat) nie są sobą znudzeni, tylko kochają tak jak pierwszego dnia lub nawet intensywniej.



Mimo, że autorki jako niespodzianki nie wymyślały jakiś kosmicznych czy bardzo drogich prezentów to jednak poczułam się troszkę zniesmaczona. Bo można by to odczytać, że przez cały rok nie trzeba zabiegać o siebie i dbać o związek, wystarczy 14 lutego kupić kwiaty, pójść na kolację, ubrać seksowne koronki lub wysłać czekoladki i płomień w związku pali się ogromny przez następny rok.



Nie lubię takich uproszczeń i nie lubię słodkich, ociekających seksem opowiadań, dlatego też więcej  nie sięgnę po podobny zbiorek i mam nadzieję, że nawet przez przypadek nie wpadnie mi nic podobnego w ręce.

poniedziałek, 17 lutego 2020

Rachel Swaby: „Upór i przekora: 52 kobiety, które odmieniły naukę i świat”



Kolejna książka w tym miesiącu, którą czytałam kilka tygodni.

Rachel Swaby przybliża nam w krótkich biogramach sylwetki 52 kobiet nauki, które dzisiaj nie zawsze kojarzone są ze swoimi osiągnięciami.




Mimo niesamowitego zaangażowania i wyników w pracy, to najczęściej mówi się o osiągnięciach mężczyzn z wcześniejszych lat, o tym co odkryli, jak nazwali, co opatentowali, a przecież kobiety już od dawna torowały sobie drogę do nauki i wiedzy.

Dzięki tej książce możemy się dowiedzieć jak wielki wkład w naukę miały kobiety, mimo, że czasy nie sprzyjały temu, aby pracowały w laboratoriach, w terenie czy kampusach. Rachel Swaby nie ominęła w książce bardzo znanych postaci jak Virginia Apgar, ale też przedstawiła może po raz pierwszy dużemu gronu czytelników postaci mniej znane, dzięki którym mamy niemnącą bawełnę lub Agencję Ochrony Środowiska.

Lektura ciekawa, jedyne do czego mogłabym się doczepić to to, że biogramy są naprawdę bardzo krótkie, nie zawsze wszystko wyjaśniające, brakowało mi też zdjęć pań, żebym mogła sobie ich podobizny przypisać do nazwiska. 

Anthea Turner: „Perfekcyjna pani domu”



Nie jestem perfekcjonistką, sprzątam wtedy, gdy jest taka potrzeba, jedynie pranie mogłabym robić codziennie. Dlatego szukam ciągle nowych rozwiązań jak układać rzeczy, aby jak najmniej się brudziły, niszczyły lub gniotły. Czytam sporo na ten temat, jak i na temat minimalizmu. Ponieważ przez kilka lat żyłam ciągle na walizkach, to nie dorobiłam się tony bibelotów, ani kurzołapów.

Jednak wiedza to podstawa, dlatego sięgnęłam po kolejną książkę z cyklu jak zrobić porządek, żeby się nie narobić. Jak porządkować dom, jak funkcjonalnie układać rzeczy, a nawet jak spierać plamy czy np. jak przechowywać produkty spożywcze. Autorka podsumowuje dość oczywiste rzeczy, jednak znalazłam kilka perełek, które były dla mnie nowością: np. że ocet nie dość, że wyczyści pleśń np. z fugi, to jeszcze powstrzyma jej rozwój, tak samo jak pasta z połówki cytryny i proszku do pieczenia (2 godziny zostawić na pleśni i po upływie tego czasu obficie spłukać wodą) lub żeby dodać łyżeczkę cukru do płukania jedwabiu - wtedy będzie bardziej mięsisty.

Jeżeli lubicie jak ja poczytać o porządkach (hehe, zamiast w tym czasie faktycznie sprzątać) - to ta książka jest dla was. Jest podzielona na 19 lekcji i w każdej znajdziemy nie tylko konkretne rady, ale również ciekawostki o detergentach, occie itp. Wszystko to jestnapisane zwięźle i jasno, a w tabelkach znajdują się ciekawostki lub podsumowania. Polecam.

Anna Fryczkowska: "Sześć kobiet w śniegu (nie licząc psa)"



Oj, ta książka była u mnie jak wyrzut sumienia. Najpierw długo jej szukałam w bibliotekach, w końcu kupiłam i... odłożyłam na regał. Od jakiegoś czasu rzadko sięgam po kryminały, a jeżeli już to okraszone humorem lub coś z licznych tytułów Agathy Christie. Jednak przedłużająca się choroba i na dodatek skaleczony palec w prawej ręce (przez miesiąc nic nie szyłam, nie wycinałam, nie kleiłam) zmusił mnie do sięgnięcia do swoich zapasów na półce.

Wyobraźmy sobie kilka kobiet, odciętych od świata przez śnieżycę, lekko wstawionych i mających różne pretensje do innych. Brzmi groźnie? A wcale nie zaczęło się tak źle. Impreza dla koleżanek, w nowej, luksusowej willi od jednej z nich. Wśród gości dwie pisarki (kiedyś przyjaciółki), jedna pani psycholog, pani polityk, gospodyni domowa. Najpierw na jaw wychodzi, że gospodyni ma siostrę i pomoc domową. Następnie wychodzą kolejne sekrety, coraz bardziej zadziwiające. I gdy już myślimy, że autorka nas niczym nie zaskoczy - znaleziono zwłoki... A policja w taką śnieżycę na takie odludzie nie przyjedzie. Zaczyna się dochodzenie. Kto zabił? Czy któraś z nich? Czy może ktoś spoza ich grona?

Ciekawe rozwiązanie, sporo problemów bohaterek i mały pies, który co chwilę ujada. Oj, to będzie długa noc i obfitująca w zaskakujące historie.

Jasvinder Sanghera: "Zhańbiona"



Książkę otrzymałam w prezencie, nie jest to literatura, po którą sięgam zbyt często. Ponieważ nie potrafię nic napisać o tej książce, poza tym, że historia jest dobrze napisana i trudna, to odwołuję się do noty wydawcy:

Prawdziwa historia dziewczyny, która podjęła walkę o godne życie.
Kiedy Jasvinder Sanghera skończyła czternaście lat, pokazano jej fotografię człowieka, którego niebawem miała poślubić. Perspektywa rychłego małżeństwa wzbudziła w niej przerażenie: nieraz była świadkiem upokorzeń, jakie jej starsze siostry znosiły w wymuszonych przez rodziców związkach. Zdecydowała się na ucieczkę z domu, lecz za swój czyn została wyklęta z rodziny, co pogrążyło ją w rozpaczy.

"Zhańbiona" to rozdzierająca serce opowieść o młodej dziewczynie, która usiłuje wydostać się z okrutnego i zamkniętego świata, gdzie honor znaczy więcej niż życie. Jasvinder opowiada o potwornym uciemiężeniu, pełnej udręk walce z restrykcyjnym kodeksem honorowym i niezłomnym charakterze, który pozwolił tę walkę podjąć.

[Prószyński i S-ka]

poniedziałek, 10 lutego 2020

Magdalena Majcher: "Dzień, w którym cię poznałam"



Magdalena Majcher wyrasta na autorkę, po którą będę sięgać, gdy mam ochotę poczytać obyczajówkę. Ma lekkie pióro, porusza ciekawe tematy, potrafi rzetelnie opisać bohaterów powieści, tło przedstawione w każdej powieści jest inne i nieźle nakreślone. Łatwo przeżywać z bohaterami ich rozterki, bo są tak po ludzku opisane - ani nie upiększone, ani na siłę nie naciągane.

"Dzień, w którym cię poznałam" to historia Maji, dziennikarki, która pisze lekkie artykuły dla portalu typu life style i uwiera ją brak wyzwań, wpływania na opinię publiczną, brak śledztw dziennikarskich. Na dodatek Maja boi się zrobić jakiś krok w kierunku zmiany pracy, pognania za marzeniami. W domu nie jest u niej lepiej. Ma męża, z którym tak naprawdę nic jej nie łączy (poza kredytem na mieszkanie). Ona jest marzycielką, z tendencją do paniki, a on to twardo stąpający mężczyzna bez marzeń i bez złudzeń. Nie mają dzieci, a nawet zwierząt. Nie spędzają wspólnie ze sobą zbyt często czasu, a nawet gdy idą na miasto, to nie mają o czym rozmawiać.
Jednak Maja jest przeciwniczką rozwodów, separacji, a tym bardziej romansów. Patrzy krzywo na osoby, które dopuszczają się takich zachowań.

Któregoś dnia Maja wygrywa konkurs w jednym z warszawskich wydawnictw. Zgłosiła pomysł na napisanie książki o czasach powstawania Solidarności i wygrała 10tys. zł, aby móc zebrać potrzebne materiały do książki, wywiady i napisać reportaż. Od razu informacją dzieli się z ukochanym dziadkiem, który wierzy w nią całym swoim sercem, rodzicom, przyjaciółce i oczywiście mężowi. Jednak on najpierw sprowadza ją na ziemię, a później proponuje, że pojedzie z nią do Gdańska.

Jak rozwinie się sytuacja? Czy Maja zdąży napisać na czas książkę? Warto przeczytać, aby się dowiedzieć.

sobota, 8 lutego 2020

"501 wielkich pisarzy" - red. naczelny Julian Patrick


Książkę tą otrzymałam w prezencie i czytałam ją już od grudnia po kilka stron dziennie. Lubię wszelkiego rodzaju zestawienia, statystyki, listy itp., dlatego ta książka okazała się dla mnie bardzo ciekawą lekturą. Na dodatek zaowocowała kolejną listą, oczywiście książek do przeczytania.

W publikacji tej jest zbiór subiektywnie dobranych wielkich pisarzy od najdawniejszych wieków po współczesność. Co zaskakuje, ale i cieszy, jest tu ujętych sporo przedstawicieli poezji i dramaturgii. Nie zawsze wielki pisarz, to płodny pisarz, jednak i tak mój zeszycik znowu spuchł. Cieszę się, że w czasie studiów tak skrupulatnie podeszłam do listy lektur i zapoznałam się z wieloma dziełami światowymi, bo inaczej teraz patrzyłabym na cały zeszyt zapisany tytułami książek, a tak - to tylko kilka stron :)

Ale do rzeczy - w książce poza zdjęciami, krótkim biogramem i listą najważniejszych lub najbardziej znanych dzieł, znajdują się ciekawe cytaty dot. autora, jakiegoś dzieła lub cytatu z książki opisywanego autora. Dla przykładu wypisałam sobie takie:
- Herman Hesse: "Siddharta": "Wiedzę można przekazać, ale mądrości nie"
- Georges Bernanos: "Umieć znaleźć radość w radości bliźniego to tajemnica szczęścia"
- Richard Wright: "Nie pozwól, aby wyciągano wnioski, kiedy możesz przedstawić fakty"
- Elizabeth Bishop: "Nie interesują mnie dzieła na wielką skalę. Żeby coś było dobre, wcale nie musi być duże"
- Patrick White: "Uważam, że nie można wyjaśnić wiary. To jak próba wytłumaczenia powietrza...".

Znalazłam też rzecz, która mnie autentycznie zaskoczyła: na stronie 332 znalazłam informację, że napisane/opracowane "Mity greckie" przez Roberta Gravesa to literatura faktu...

Anne-France Dautheville: "Sekrety roślin: Przyroda uchyla rąbka tajemnicy"


Do tej pory w lutym przeczytałam chyba jak na mnie rekordową ilość książek, ale co tu się dziwić, skoro siedzę całe dnie w łóżku.

Miesiąc rozpoczęłam świetną, anegdotyczną książką o roślinach. Trudno opisać w krótkiej notce wszystkie przytoczone przez autorkę ciekawostki, dlatego wybrałam sobie kilka, które najbardziej mnie zaciekawiły lub zadziwiły:
- gorczyca sarepska zapuszcza swoje korzenie aż 60cm wgłąb ziemi, pochłania cząstki metali np. radioaktywnych, toksycznych z gleby i odprowadza je do swoich liści i łodyg. Wystarczy taką gorczycę ściąć i spalić i w ziemia zostanie oczyszczona,
- gdy sadzimy drzewa w miejscach suchych i wspomagamy ich rozwój przez kilka lat, to teren taki szybko się zazieleni, a odparowana woda przez drzewo wróci do środowiska. Zacznie padać deszcz, a woda odzyska swój utracony obieg,
- w naszym umiarkowanym klimacie hektar lasu gromadzi od 3000 do 7000 ton wody w ciągu roku,
- genodyka - odtwarzanie melodii białek od tyłu, aby zwalczyć chorobę roślin, np. od winorośli escę,
- proteodia - muzyka białek.

Autorka pisze sprawnym, prostym językiem. Nie faszeruje nas informacjami o pochodzeniu każdej rośliny, nie rozpisuje się na tematy specjalistycznych upraw. Ta książka to krótkie artykuły na temat roślin z całego świata, które w jakiś sposób zaciekawiły autorkę sposobem rozmnażania, przyciągania owadów, właściwościami. Polecam wszystkim, którzy lubią czytać o przyrodzie.