Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupy robótkowe i książkowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupy robótkowe i książkowe. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 grudnia 2025

Podsumowanie 27.11-22.12.2025 r. Kartki BN i bombki z diamencików

Ale niesamowicie szybko leci ten czas. W grudniu zrobiłam całkiem sporo prac i jestem z siebie zadowolona. Co prawda nie zdążyłam wrzucić ich na bloga jeszcze, ale po świętach też będzie na to czas.

Dzisiaj chciałam pokazać jak wykorzystałam moje różne hafty na kartki świąteczne:

 






Chciałam też podziękować za kartki, które już do mnie dotarły.


 

Dodatkowo zostawiam tutaj kolejne prace diamencikowe, wszystkie bombki są zrobione przez mojego synka, ja robiłam kształty 😊



I jeszcze moje zakupy i prezenty książkowe:



 Zakupy nieksiążkowe:


Ponieważ pewnie dopiero na koniec grudnia będę dodawać kolejny post, to tutaj zostawiam dla wszystkich życzenia błogosławieństwa Bożego, zdrowia oraz wspaniałych i spokojnych Świąt.

środa, 26 listopada 2025

Świąteczne haftowanie z KTM i Coricamo - postępy. Kolejne zakupy

Nie wiem jak Wy, ale ja zaczęłam najpierw długi weekend listopadowy z przytupem (10.11 w szpitalu), a następnie dwa tygodnie bujania się z zapaleniem ucha i zatok. Niesamowity ból i przez to niestety głównie odpoczywałam, bo nie mogłam schylać głowy...

Ale do rzeczy! Haftuję obecnie 3 różne wzory i jestem z tego powodu przeszczęśliwa. Cudownie i szybko wyszywa się wzór świątecznych zwierzątek z Coricamo. Gdyby nie powyższe powody, to pewnie już bym miała gotowego niedźwiadka. 

Zabawa i prace wszystkich uczestników można zobaczyć tutaj: https://klub-tworczych-mam.blogspot.com/2025/11/swiateczne-haftowanie-z-ktm-i-coricamo.html


Moje postępy - mam w końcu wszystkie muliny i kawałek wyhaftowanego niedźwiadka:

Po drugie, przyszły kolejne moje zamówienia:



Poza haftowaniem wkręciłam się z synem w diamond painting. Codziennie robimy razem jakieś drobne ozdóbki. Wygląda to ślicznie na tablicy korkowej. Poniżej wklejam trzy pierwsze moje prace, reszta w kolejnym poście :)



Widzę, że zdjęcia średnio wyszły, ale te maleństwa tak się błyszczą, że trudno je uchwycić.

Dziękuję, że zaglądacie do mnie i za komentarze. Spokojnego dnia.




sobota, 14 sierpnia 2021

Podsumowanie 19.07.2021-14.08.2021

Pisząc tytuł tego postu, uświadomiłam sobie, że przez prawie miesiąc nie robiłam podsumowania tygodnia... No cóż, nazbierało się sporo lektur i w sumie poza tym niewiele działo się rzeczy, które odnotowuję sobie tutaj. 

Sierpień zaczęliśmy od wizyt u weterynarza z naszymi zwierzętami. Musieliśmy osobno jechać z kotami, a osobno z psem. Nasz słodki szczeniak 4,5 miesięczny waży już ponad 10 kg. Jest zdrowa i chyba zadowolona, a na pewno zaszczepiona :) Koty były mniej zadowolone z wizyty u weterynarza, ponieważ podajemy im w kroplach środki na odrobaczenie, bo po tabletkach wymiotują aż 2 kocice. 

W tym miesiącu udało się nam też wyrwać na kilka godzin we dwójkę do znajomych za Kraków. Mimo nerwów związanych z podróżą (okropne korki), to mogę śmiało powiedzieć, że wizyta była udana. 

Przełom lipca i sierpnia to też był czas zaprawiania weków, szkolenia się do pracy, podczytywania o nowinkach rolniczych. W przyszłym roku prawdopodobnie zmienię roślinę wiodącą w uprawach, ale zobaczymy jak to będzie. Pomału przygotowuję się do nauki syna alfabetu i cyferek. Wymyślam zabawy, kolorowanki, szukam też natchnienia na stronach internetowych - wiem, że to będzie trudne, ale wspaniałe zadanie nauczyć synka kolejnych nowych rzeczy. Nie wiem czy zaczniemy też próbować pisać, bo do tego nie jest chętny, ale może się przełamie i wyjdzie poza szlaczki.

A teraz w skrócie przeczytane książki: 

- Maria Czubaszek: W coś trzeba nie wierzyć (Ozminkowski Violetta) - mimo niechęci do wypowiedzi p. Czubaszek, to jednak lektura całkiem ciekawa i wciągająca.

- Jedna na milion (Crawford Diane Michele) - dawno wyrosłam z takich romansików dla nastolatek, ale chciałam przeczytać i sprawdzić czy jeszcze potrafię odnaleźć się w takiej literaturze. Niestety zbyt łatwa i na końcu cukierkowa.

- Trzy pingwiny (Woronow B.) - kocham z synkiem czytać stare książeczki, które pamiętam z dzieciństwa. Mają coś w sobie pozytywnego i te ilustracje!

- Kocia książka (Iwaszkiewicz Jarosław) - gdyby nie wstęp do książki, to czułabym się zawiedziona lekturą.

- Co za ohyda!: Po mrocznej stronie nauki (Engelhaupt Erika) - to była ciekawa i bardzo pouczająca książka. Poza rozdziałem o robalach w skórze, wszystko przeczytałam z ciekawością.

- Żony pastorów czyli Życie trudne, lecz nie nudne (Radomska Anna) - o tej książce wypowiadałam się w innym miejscu, tu tylko krótko nadmienię, że zabrakło różnorodności pytań i drugiego punktu widzenia, czyli jak wierni postrzegają żony pastorów i ich funkcje w zborze/kościele.

- Nieznajoma (Gutowska-Adamczyk Małgorzata) - miła odskocznia po ciężkim dniu, powieść typowa dla kobiet - trochę miłości, zawiłości i ... i będzie kolejna część.

- Owocoemocje czyli Jak się czujesz w swojej skórze? (Freymann Saxton, Elffers Joost) - ta książka mnie zaskoczyła in plus. Super zdjęcia owoców, które ukazują różne przeżywane emocje. Dla młodszych dzieci.

- Kury czyli Krótka historia o wspólnocie (Cardon Laurent) - co prawda puenta książki wydała mi się zabawna, ale cała książka godna rozmowy z dzieckiem.

- Strajk (Lima Eduarda) - tutaj niestety nie polubiliśmy się z lekturą. Ani mi, ani synkowi nic poza ilustracjami nie przypadło do gustu.

- Reguła przetrwania: Jak zwierzęta przezwyciężają niebezpieczeństwa ze strony środowiska (Dröscher Vitus B.) - nowe wydanie strasznej pozycji i niestety w niektórych rozdziałach to widać. Jednak jako całość, książka nie straciła nic na swojej aktualności i atrakcyjności.

- Japonia: Subiektywny przewodnik nieokrzesanego gaijina po meandrach zaskakującej rzeczywistości (Matla Maciej, Walczak-Matla Paulina) - mimo, że wszystko potraktowane skrótowo, to jednak mnóstwo poruszonych tematów i punkt widzenia autorów, to wynagradzają.

- Okularnica (Wojnarowska Elżbieta) - świetna młodzieżówka. Szkoda, że tak mało znana. Mniej sztampowa i nie cukierkowa na każdym kroku.

- Źle urodzone: Reportaże o architekturze PRL-u [2017] (Springer Filip) - czytałam już te reportaże, teraz przeczytałam wydanie drugie i uzupełnione i oceniam wyżej niż poprzednio :) A lubię reportaże Springera o architekturze. Jednak nadal moim numerem jeden jest Wanna z kolumnadą.

- Betonoza: Jak się niszczy polskie miasta (Mencwel Jan) - oj, gdybym wiedziała przed lekturą, to co wiem teraz o autorze, to zapewne nie zainteresowałabym się. Nie lubię pieniaczy bez zaplecza odpowiedniej wiedzy. Jednak autor poruszył bardzo ciekawy i na czasie temat - ścinanie drzew, niszczenie zieleni, aby powstało więcej parkingów, fontann, osiedli bez zieleni. Poparł niektóre swoje wnioski wiedzą ekspertów. Jednak niektóre stwierdzenia autora wołają o pomstę do nieba, a brak wiedzy lub specjalne przeinaczanie faktów, tylko zirytowało mnie okrutnie. Oczywiście, że rozumiem, że każdy ma prawo do swojego punktu widzenia, ale należałoby to albo zweryfikować, albo rzetelnie uargumentować.

Teraz zakupy z tego długiego czasu:




I kartki na zabawę u Ani. Niestety są mało udane i widzę ile mają mankamentów, jednak lepszych nie potrafiłam wykonać mimo posiadanych różnych przydasiów.






I to tyle :) Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za Wasze komentarze.

sobota, 26 czerwca 2021

Podsumowanie 14.06.2021-20.06.2021

Szybko upłynął zeszły tydzień. Nadal nic innego nie robię poza haftowaniem kolejnych zakładek piórek. Pokazuję tym razem jeszcze nie wykończone, bo zapomniałam później zrobić zdjęcia. Jak widać tym razem zaszalałam i w ogóle nie trzymałam się kolorystyki wskazanej we wzorze J Trochę mi to piórko przypomina kolory domów Hogwartu z HP.

 


Ze względu na upały i moją alergię większość czasu spędzałam w domu, zaczynam pomału przygotowywać się na robienie zapraw do słoików. Jednak najwięcej czasu poświęciłam czytaniu:

- Wisława Szymborska: „Wszystkie lektury nadobowiązkowe” – czytałam powoli od dłuższego czasu. Lekkie, ciekawe, krótkie felietony nt. czytelnictwa i lektur.

- Bottier Isabelle, Callixte, Christie Agatha: „Śmierć na Nilu” [komiks] – bardzo dobra kreska.

- Stark Ulf, Holmqvist Sophie: „Niezwykła podróż Pandy” – moje dziecko jest zachwycone ilustracjami zwierzątek w książce, sama historia również bardzo go wciągnęła. Przy okazji porozmawialiśmy o słuchaniu rodziców.

- Królak Agata: „Różnimisie” – książka dla maluszków, jednak dobrze było sobie z synkiem przypomnieć słowa przeciwstawne.

- Andreae Giles, Parker-Rees Guy: „Żyrafy nie umieją tańczyć” – kolejna ciekawa propozycja dla dzieci. Równie pięknie wydana.

- Mańczyk Agata: „Duża kieszeń na kłopoty” – powieść dla młodzieży. Chyba jestem za stara, bo zmierziła mnie i przywołała na myśl ciekawe przygody Trzech Detektywów. Porównanie wyszło na niekorzyść „Dużej kieszeni”.

Przybyły do mnie również w tym tygodniu zakupy i pożyczanki:

 




Pozdrawiam Was serdecznie i życzę udanych i bezpiecznych wakacji!

poniedziałek, 1 lutego 2021

Podsumowanie 18-31.01.2021 r.

Troszkę mi wstyd robić podsumowanie dwóch ostatnich tygodni, ponieważ nie zdążyłam nic dokończyć z rozpoczętych haftów, ani zrobić jakiejkolwiek innej pracy L

A wszystko to przez szaleńcze tempo: cały czas się dokształcam (praca), musiałam nadrobić spore opóźnienia, na dokładkę styczeń mam dość wesoły pod względem imprez rodzinnych.

Dobrze, że wieczorami udawało mi się trochę czytać, bo inaczej byłaby totalna pustynia!

Dokończyłam: Fiell Peter, Fiell Charlotte: „Design: Historia projektowania” – niesamowicie dużo historii w pigułce, od najstarszych wieków do współczesności. Multum zdjęć, przykładów. Takie książki lubię!

Kolejne książki, które przeczytałam:

- Dorota Masłowska: „Jak przejąć kontrolę nad światem 2” – felitony, przemyślenia, troszkę może zanadto sarkastyczne, ale poza tym bardzo udane (poza ostatnimi 3 tekstami o pandemii, które zostały zbyt po macoszemu potraktowane).

- Stanisław Łubieński: „Książka o śmieciach” – ciekawe teksty o przyrodzie i tonie śmieci, które są wszędzie! Niesamowicie dużo dowiedziałam się o kaczkach i polowaniu na nie.

- Maria Pruszkowska: „Życie nie jest romansem, ale...” – tutaj przynajmniej było sporo odniesień do literatury, filozofów (mniej niż w pierwszej części, ale zawsze coś!), a co najważniejsze [UWAGA SPOILER] jest happy end.

- 2 książki dziecięce, których wcześniej nie czytaliśmy – jedna o Kici Koci, a druga „Co wypanda, a co nie wypanda”

- Erin Carlson: „Queen Meryl” – bardzo dobra biografia świetnej aktorki, Meryl Streep. Po jej rolach, tak przecież zróżnicowanych, mogłam się spodziewać, że jest osobą skrupulatną, z własnym zdaniem, temperamentem, bujną wyobraźnią, niesamowitym talentem i ciekawostka, że potrafi śpiewać, a nawet posiada niesamowity głoś – sopran koloraturowy.

- Raymond Queneau: „Zazi w metrze” – oczekiwania miałam ogromne, ale niestety książka nie przypadła mi do gustu. Sama bohaterka, 11-letnia Zazi tym bardziej.

Za to jak weszło mi to ostatnio w zwyczaj, zakupy poczyniłam całkiem spore i jak dla mnie ciekawe:

 









Ostatnia książka (Wisława Szymborska) pożyczona.

I to by było na tyle, jeżeli chodzi o styczeń. Mam nadzieję, że w lutym znajdę więcej czasu i cokolwiek dokończę z robótek J

niedziela, 27 grudnia 2020

Podsumowanie 14-27.12.2020r.

Na początku miesiąca grudnia cieszyłam się, że tyle rzeczy przygotowałam już na święta. Musze przyznać, że po raz pierwszy nie robiłam wszystkiego na ostatnią chwilę i całe szczęście, bo się pochorowałam i nie miałam sił na nic. Większość czasu spędziłam na czytaniu (również synkowi), budowaniu z klocków, granie w domino i rysowaniu. 

Ponieważ moje samopoczucie raczej nie pozwalało mi na jakieś prace, to po prostu odpuściłam je sobie. W międzyczasie kazano zrobić mi test na covid, jednak jak z góry wiedzieliśmy z lekarzem - wynik negatywny i zostałam zwolniona z kwarantanny domowej. Naszpikowano mnie antybiotykiem i przez to sporo spałam  :)

Choinkę przywieźliśmy jak zwykle ze szkółki w Wigilię i po Nowym Roku nasadzimy ją na działce.



Jak widać na powyższych zdjęciach ozdób u nas nie było za dużo, tym bardziej, że nasz synek ubierał ze mną choinkę i nie chciał słyszeć o większej ilości ozdób. Hihi, a to nawet nie jedna czwarta tego co posiadam :)

Za to święta okazały się cudownie nieśpieszne, magiczne i rodzinne. Pierwszy raz od dawna spędzaliśmy Wigilię i święta sami we własnym gronie. Było wspaniale! Powstało niesamowicie dużo różnych budowli i aut z klocków magnetycznych, dużo rozmawialiśmy, łaskotaliśmy naszego szkraba, lepiliśmy razem pierogi (zostało mi dużo farszu, więc po Wigilii zabraliśmy się za dalszą produkcję pierogów). 

Przed świętami pożyczyłam i otrzymałam/kupiłam troszkę książek:







I od Lidzi doszły do mnie kordonki i kartka :) Bardzo raz jeszcze dziękuję!


Mam nadzieję, że Wasze Święta były równie cudowne jak nasze.

Pozdrawiam serdecznie :)