środa, 30 czerwca 2021

Zabawa u The Primitive Moon

 Dzisiaj szybko i na temat :)


W tym miesiącu zgłaszam do zabawy dwie zawieszki:





Na pewno powstanie więcej króliczków-zawieszek, bo fajnie się je szyję i podobają mi się jako ozdoba na gałązkach.

wtorek, 29 czerwca 2021

Podsumowanie 21.06.2021-28.06.2021

Tym razem dzięki zabawom udało mi się zebrać szybciej do wpisu na blogu.

U Iwanny trwa zabawa Kartki wg mapki.


W tym miesiącu obowiązują takie wytyczne:


Kartka powstała na urodziny pewnej 7-latki. Mam nadzieję, że przypadnie jej do gustu – mimo mojej nieporadności i prostoty w wykonaniu.

Motyw deski jest, brązowe są deski czego może nie widać przez moją nieudolność fotograficzną. Ramki są, napis jest. Mam nadzieję, że prawidłowo zinterpretowałam mapkę.


W tym tygodniu udało mi się niewiele kupić J Do domu trafiła tylko jedna książka i to kupiona na licytacji na FB.


Przeczytałam:

- „Poezje” (Millay Edna St. Vincent) – Poezja smutna, ale piękna. Sama nie wiem czy to zasługa autorki czy tłumaczki. W każdym razie Dorota sprawiła, że z chęcią sięgałam po te wiersze. I jak w poprzednich tomikach, które tłumaczyła czuć atmosferę wierszy, nastroje autora.

- „W tańcu” (Harris Joanne) – krótkie opowiadania. Kilka udanych, kilka nudnych, jedno nie wnoszące nic do zbioru.

- „Maryla z Zielonego Wzgórza” (McCoy Sarah) – odkładałam książkę, bałam się z nią skonfrontować i wrócić na Zielone Wzgórze z inną autorką niż Lucy Maud Montgomery. Na szczęście moje obawy były nieuzasadnione. Ciekawe dopowiedzenie historii Maryli, Mateusza i Avonlea.

- „Kebabistan: Rzecz o polskim daniu narodowym” (Nowak Krystian) – reportaż o kebabie, ale przede wszystkim o ludziach, którzy tworzą miejsca z tym słynnym fast foodem. Wciągająca historia emigrantów i ich losów w naszym kraju. Warto przeczytać.

sobota, 26 czerwca 2021

Podsumowanie 14.06.2021-20.06.2021

Szybko upłynął zeszły tydzień. Nadal nic innego nie robię poza haftowaniem kolejnych zakładek piórek. Pokazuję tym razem jeszcze nie wykończone, bo zapomniałam później zrobić zdjęcia. Jak widać tym razem zaszalałam i w ogóle nie trzymałam się kolorystyki wskazanej we wzorze J Trochę mi to piórko przypomina kolory domów Hogwartu z HP.

 


Ze względu na upały i moją alergię większość czasu spędzałam w domu, zaczynam pomału przygotowywać się na robienie zapraw do słoików. Jednak najwięcej czasu poświęciłam czytaniu:

- Wisława Szymborska: „Wszystkie lektury nadobowiązkowe” – czytałam powoli od dłuższego czasu. Lekkie, ciekawe, krótkie felietony nt. czytelnictwa i lektur.

- Bottier Isabelle, Callixte, Christie Agatha: „Śmierć na Nilu” [komiks] – bardzo dobra kreska.

- Stark Ulf, Holmqvist Sophie: „Niezwykła podróż Pandy” – moje dziecko jest zachwycone ilustracjami zwierzątek w książce, sama historia również bardzo go wciągnęła. Przy okazji porozmawialiśmy o słuchaniu rodziców.

- Królak Agata: „Różnimisie” – książka dla maluszków, jednak dobrze było sobie z synkiem przypomnieć słowa przeciwstawne.

- Andreae Giles, Parker-Rees Guy: „Żyrafy nie umieją tańczyć” – kolejna ciekawa propozycja dla dzieci. Równie pięknie wydana.

- Mańczyk Agata: „Duża kieszeń na kłopoty” – powieść dla młodzieży. Chyba jestem za stara, bo zmierziła mnie i przywołała na myśl ciekawe przygody Trzech Detektywów. Porównanie wyszło na niekorzyść „Dużej kieszeni”.

Przybyły do mnie również w tym tygodniu zakupy i pożyczanki:

 




Pozdrawiam Was serdecznie i życzę udanych i bezpiecznych wakacji!

wtorek, 15 czerwca 2021

Podsumowanie 10.05.2021-13.06.2021

Cóż to był za miesiąc! Pełen wrażeń, kolejnych nowych obowiązków, krótkich wyjazdów i spotkań ze znajomymi.

Po pierwsze do naszej rodziny dołączył nowy członek – suczka Mimi. Hihi, jest tak samo łobuzerska jak nasz syn i świetnie się na szczęście dogadują. Co prawda nasze kotki nie zapałały miłością do Mimi, ale też jakoś szczególnie nie protestują – byle żeby nie zbliżała się do łóżka, w którym się wylegują J Wtedy koteczki syczą ze złością.

 





Po drugie w końcu dokończyłam dwie takie same zakładki z piórkami i już doszły do nowych właścicieli, więc mogę je pokazać:




Po trzecie niewiele czytałam, ale coś tam się uzbierało:

- Evžen Boček: „Arystokratka na królewskim dworze” – czytam nadal cykl, pewne dowcipy już są według mnie zgrane, ale nadal ciekawi mnie co się dzieje w Kostce

- Sam Kean: „Ostatni oddech Cezara: Zrozum powietrze, którym oddychasz” – bardzo dobra pozycja popularnonaukowa o powietrzu, historii, związkach chemicznych, procesach – wszystko podane lekko i świetnie wyjaśnione

- Kazimierz Nóżka, Marcin Scelina, Maciej Kozłowski:  „Zanim wyjedziesz w Bieszczady: Przystanek jezioro” – uwielbiam panów leśników Nóżkę i Scelinę. Co prawda w tej książce jest ich niewiele, mało tego, nie lubią wody, więc rozdziały z nimi są na różne tematy, ale i tak jestem zachwycona!

- Yōko Ogawa: „Ukochane równanie profesora” – powieść zaczyna się dość powoli, ale jest to piękna proza, bez fajerwerków, bez akcji która gna jak oszalała, bez zadziwiających punktów kulminacyjnych, a jednak jest niezwykła. O przyjaźni, bliskości, relacjach międzyludzkich i co może nas połączyć na całe życie.

- Piotr Łopuszański: „PRL w stylu pop” – taka gruba kniga, a czuję niedosyt, a nawet jestem zawiedziona. Mnóstwo powtórzeń, jakiś prywatnych wtrąceń, temat nie jest wyczerpany, tylko lekko naruszony.

- Maria Rodziewiczówna: „Klejnot” – ech, jakoś nie moja bajka. Dłużyło mi się czytanie tej powieści.

- Pan Buk, Pani Bukowa: „Wielki ogarniacz kuchni” – tutaj przynajmniej pośmiałam się przy czytaniu. Miła odskocznia od codzienności. Hihi, chociaż nie wyobrażam sobie ani takiego zakładu ze znajomym, ani tego żeby tak długo jeść same kanapki.

- Piotr Nesterowicz: „Każdy został człowiekiem” – zbiór reportaży, polecam.

- Ewa Zgrabczyńska: „Tygrysie serce: Moje życie ze zwierzętami” – bardzo lubię takie książki, to trochę taka biografia z anegdotami o życiu ze zwierzętami. Ani chwili się nie nudziłam, ani chwili nie czułam znużenia lekturą. Niesamowita rodzina pani Zgrabczyńskiej i niesamowite egzemplarze zwierząt w ich życiu.

 

Po czwarte staram się zmienić mój tryb życia i jest mi ciężko, dlatego bardzo Was przepraszam, że z takim opóźnieniem odpowiadam na komentarze i odzywam się u Was, mimo, że na bieżąco czytam Wasze blogi, ale nie zawsze mam od razu siłę na zostawienie śladu moich odwiedzin.


Po piąte zakupy były bardzo udane i pożyczanki:










Pozdrawiam Was serdecznie i życzę wspaniałej pogody i zdrowia. Do usłyszenia niebawem.

poniedziałek, 31 maja 2021

Zabawy u Iwanny i The Primitive Moon

 Ten post będzie szybki i krótki. Przygotowałam dwie mini prace do zabaw, w których biorę udział.

Zabawa u Iwanny:

 


 


 

Zabawa u The Primitive Moon


Praca za kwiecień:


i praca za maj:


Mam nadzieję, że wywiązałam się z zabaw i zostaną mi zaliczone, mimo, że na ostatni moment przygotowane.
Pozdrawiam serdecznie!


środa, 12 maja 2021

Podsumowanie 26.04.2021-09.05.2021

Tym razem nic nie zdążyłam ukończyć ze swoich malutkich prac, a to wszystko przez pogodę J Gdy było brzydko i padało, to uczyłam się i starałam ogarnąć przygotowania do siewu i sadzenia. Gdy pogoda się poprawiła, to nadrobiłam zaległości spacerowe i wyjazdowe na różne łąki itp.

Ten post będzie troszkę z podziękowaniami, troszkę z czytelnictwem i odrobinę z informacjami bieżącymi.

Po pierwsze bardzo chciałam podziękować Agatce z bloga https://robotkirecznenawesolo.blogspot.com/ za prezent:

 



Po drugie dzięki tej samej Agacie wzięłam udział w zabawie, która polega na wysłaniu książki do dziecka wskazanego przez osobę, która też już wysłała swoją paczkę w świat. Jakby ktoś chciał się dołączyć do zabawy, to zapraszam po adres kolejnego dziecka.

 

Po trzecie, jak wiecie, bez książek nie potrafię się obyć i przeczytałam:

- Marta Sztokfisz: „Chwile, których nie znamy: Opowieść o Marku Grechucie” – biografia wrażliwego artysty, który jest kojarzony przez pokolenia i starszych i młodszych. Książka troszkę dynamiczniej mogła być napisana.

- Tomasz Michniewicz: „Swoją drogą: Opowieść o trzech podróżach po inne życie” – jestem fanką reportaży pana Michniewicza. I tym razem się nie zawiodłam, chociaż to była całkowicie inna książka niż te, które znam.

- Helen Macdonald: „J jak jastrząb” – ciężka książka o oswajaniu smutku, żałoby i o pasji sokolniczej.

- Aleksandra i Piotr Stanisławscy: „Crazy Nauka: Fakt, nie mit: Obalamy naukowe mity” – sporo oczywistości, tematy niektóre potraktowane po macoszemu. Jednak i tak polecam lekturę dla ciekawych.

- Stephan Clarke: „Merde w Europie” – powieść, nie ukrywam, że nie rozbawiła mnie, a nawet znudziła. Gdyby skrócić ją o połowę, na pewno okazałaby się ciekawszą lekturą na jeden wieczór.

- Magdalena Trojanowska: „Slow Life z widokiem na Śnieżkę czyli Polna Zdrój” – kocham poznawać nowe miejsca, czytać o potrawach i to wszystko dostałam w tej książce. Co prawda kiszonki i mięsa przygotowywane nie w sposób klasyczny, to nie moja bajka, ale reszta wyglądała palce lizać!

 

Po czwarte ilość zakupów też nie powala, ale to dobrze, bo w maju jest dużo premier i trzeba z czegoś zrezygnować, żeby kupić coś innego:

Pozdrawiam serdecznie i życzę Wam ciepłych i pięknych dni.

poniedziałek, 26 kwietnia 2021

Podsumowanie 05.04.2021-25.04.2021

Przez ostatnie trzy tygodnie ciężko mi było ze zrobieniem czegokolwiek. Chwycił mnie ból w całej prawej ręce i przez to nie mogło być mowy o rękodzielnictwie, a nawet zwykłe czynności okazały się bolesne. Na szczęście ból już opanowany i pomału nadrabiam zaległości.

Udało mi się wykonać do zabawy Ani jedną prościutką karteczkę, ułatwiłam sobie na dodatek pracę używając gotowych taśm jako paski, bo jeszcze trudno mi ciąć i dobrze operować nożyczkami itp.







Mam nadzieję, że widać, że guziczek jest w lewym dolnym rogu z czerwoną kokardką krzywo przyklejoną.  

 

Czasu troszkę miałam to i czytanie całkiem nieźle mi szło, tym bardziej, że wzięłam się za lektury różnej treści, są i reportaże i powieści, popularno-naukowe, biografie:

- Deyan Sudjic: „Język rzeczy: W jaki sposób przedmioty nas uwodzą?” – bardzo dużo informacji, wręcz wysyp, nazwisk, nazw,firm mnóstwo. Wstęp sugerował, że będzie to książka o tym ile i jakie rzeczy zbieramy, kupujemy, mnożymy byty, a jednak nie... Mało też własnych refleksji autora – niewiele zapamiętam z lektury.

- Bożena Aksamit: „Batory: Gwiazdy, skandale i miłość na transatlantyku” – tutaj też tytuł wyprowadził mnie w pole J To historia statku, jednego z bliźniaków, rejsów, budowy, a nawet złomowania. Bardzo ciekawa lektura.

- Cezary Łazarewicz: „Tu mówi Polska: Reportaże z Pomorza” – Pan Łazarewicz potrafi pisać niesamowite reportaże, nie ocenia, nie wyszydza, po prostu jak dziennikarz opisuje fakty i zdarzenia. A na Pomorzu działo się i dzieje: historia kupna kamienicy, policjant, który ma na sumieniu 13-latka, okrutny komornik, strażnicy więzienni, którzy zostali oskarżeni o zbrodnie przeciw ludzkości, strażacy, którzy podpalają- a to nie wszystko. Zachęcam do lektury.

- Irma Kozina: „Polski design” – książka, którą czytałam po kawałeczku. Bogato ilustrowana.

- Pascal Garnier: „Teoria pandy” – Gabriel, główny bohater pojawia się w niewielkim miasteczku. Szybko nawiązuje znajomości, a dzięki umiejętności gotowania zjednuje sobie zaufanie nowych znajomych, którzy opowiadają mu o swoich smutkach, zmęczeniu. To króciutka powieść, która strasznie mną wstrząsnęła.

- Maciej Zaremba Bielawski: „Dom z dwiema wieżami” – biografia,a wręcz saga rodzinna, próba pozbierania puzzli i zrozumienia dziedzictwa.

- Magdalena Samozwaniec: „Maleńkie karo karmiła mi żona: Powieść nie tylko dla brydżystów” – można spokojnie sobie odpuścić

- Magdalena Samozwaniec: „Wielki Szlem: Powieść nie tylko dla brydżystów” – kolejna, która mnie nie porwała  

- Magdalena Samozwaniec: „Moja wojna trzydziestoletnia” – plus za krótkie felietoniki z życia codziennego.

- Wojciech Widłak: „Sekretne życie Krasnali w Wielkich Kapeluszach [opowieść o fontannie]” – no cóż, tu się nie sprawdziło powiedzenie: „czekane lepiej smakuje”.

- Teresa Finney: „Ten, w którym są wszystkie przepisy: Książka kucharska dla miłośników serialu "Przyjaciele" – dla fanów serialu, niektóre przepisy wydają mi się ciekawe, np. na cukierki świąteczne robione przez Monikę lub ciasteczka babci Phoebe.

- David Szalay: „Turbulencje” – kolejna krótka powieść, która w jakiś sposób mną wstrząsnęła, zadziwiła. Może to ze względu na to, że już od kilku lat nie oglądam i rzadko czytam kryminały? Polecam do własnej oceny.

 

I to tyle za ten czas. Nawet na zakupy i przeglądanie stron nie miałam ochoty. Hihi, nadrobię to w maju J