Ten post będzie szybki i krótki. Przygotowałam dwie mini prace do zabaw, w których biorę udział.
Zabawa u Iwanny:
Zabawa u The Primitive Moon
Praca za kwiecień:
Uwielbiam czytać, lubię szyć. Od czasu do czasu pokazuję co uszyłam, wykonałam z dzieckiem.
Ten post będzie szybki i krótki. Przygotowałam dwie mini prace do zabaw, w których biorę udział.
Zabawa u Iwanny:
Zabawa u The Primitive Moon
Praca za kwiecień:
Tym razem nic nie zdążyłam ukończyć ze swoich malutkich prac, a to wszystko przez pogodę J Gdy było brzydko i padało, to uczyłam się i starałam ogarnąć przygotowania do siewu i sadzenia. Gdy pogoda się poprawiła, to nadrobiłam zaległości spacerowe i wyjazdowe na różne łąki itp.
Ten post będzie troszkę z podziękowaniami, troszkę z
czytelnictwem i odrobinę z informacjami bieżącymi.
Po pierwsze bardzo chciałam podziękować Agatce z bloga https://robotkirecznenawesolo.blogspot.com/
za prezent:
Po drugie dzięki tej samej Agacie wzięłam udział w zabawie,
która polega na wysłaniu książki do dziecka wskazanego przez osobę, która też
już wysłała swoją paczkę w świat. Jakby ktoś chciał się dołączyć do zabawy, to
zapraszam po adres kolejnego dziecka.
Po trzecie, jak wiecie, bez książek nie potrafię się obyć i
przeczytałam:
- Marta Sztokfisz: „Chwile, których nie znamy: Opowieść o
Marku Grechucie” – biografia wrażliwego artysty, który jest kojarzony przez
pokolenia i starszych i młodszych. Książka troszkę dynamiczniej mogła być
napisana.
- Tomasz Michniewicz: „Swoją drogą: Opowieść o trzech
podróżach po inne życie” – jestem fanką reportaży pana Michniewicza. I tym
razem się nie zawiodłam, chociaż to była całkowicie inna książka niż te, które
znam.
- Helen Macdonald: „J jak jastrząb” – ciężka książka o
oswajaniu smutku, żałoby i o pasji sokolniczej.
- Aleksandra i Piotr Stanisławscy: „Crazy Nauka: Fakt, nie
mit: Obalamy naukowe mity” – sporo oczywistości, tematy niektóre potraktowane
po macoszemu. Jednak i tak polecam lekturę dla ciekawych.
- Stephan Clarke: „Merde w Europie” – powieść, nie ukrywam,
że nie rozbawiła mnie, a nawet znudziła. Gdyby skrócić ją o połowę, na pewno
okazałaby się ciekawszą lekturą na jeden wieczór.
- Magdalena Trojanowska: „Slow Life z widokiem na Śnieżkę
czyli Polna Zdrój” – kocham poznawać nowe miejsca, czytać o potrawach i to
wszystko dostałam w tej książce. Co prawda kiszonki i mięsa przygotowywane nie
w sposób klasyczny, to nie moja bajka, ale reszta wyglądała palce lizać!
Po czwarte ilość zakupów też nie powala, ale to dobrze, bo w
maju jest dużo premier i trzeba z czegoś zrezygnować, żeby kupić coś innego:
Pozdrawiam serdecznie i życzę Wam ciepłych i pięknych dni.
Przez ostatnie trzy tygodnie ciężko mi było ze zrobieniem czegokolwiek. Chwycił mnie ból w całej prawej ręce i przez to nie mogło być mowy o rękodzielnictwie, a nawet zwykłe czynności okazały się bolesne. Na szczęście ból już opanowany i pomału nadrabiam zaległości.
Udało mi się
wykonać do zabawy Ani jedną prościutką karteczkę, ułatwiłam sobie na dodatek
pracę używając gotowych taśm jako paski, bo jeszcze trudno mi ciąć i dobrze
operować nożyczkami itp.
Mam nadzieję,
że widać, że guziczek jest w lewym dolnym rogu z czerwoną kokardką krzywo
przyklejoną.
Czasu troszkę
miałam to i czytanie całkiem nieźle mi szło, tym bardziej, że wzięłam się za
lektury różnej treści, są i reportaże i powieści, popularno-naukowe, biografie:
- Deyan Sudjic:
„Język rzeczy: W jaki sposób przedmioty nas uwodzą?” – bardzo dużo informacji,
wręcz wysyp, nazwisk, nazw,firm mnóstwo. Wstęp sugerował, że będzie to książka
o tym ile i jakie rzeczy zbieramy, kupujemy, mnożymy byty, a jednak nie... Mało
też własnych refleksji autora – niewiele zapamiętam z lektury.
- Bożena
Aksamit: „Batory: Gwiazdy, skandale i miłość na transatlantyku” – tutaj też
tytuł wyprowadził mnie w pole J To historia statku, jednego z
bliźniaków, rejsów, budowy, a nawet złomowania. Bardzo ciekawa lektura.
- Cezary
Łazarewicz: „Tu mówi Polska: Reportaże z Pomorza” – Pan Łazarewicz potrafi
pisać niesamowite reportaże, nie ocenia, nie wyszydza, po prostu jak
dziennikarz opisuje fakty i zdarzenia. A na Pomorzu działo się i dzieje:
historia kupna kamienicy, policjant, który ma na sumieniu 13-latka, okrutny
komornik, strażnicy więzienni, którzy zostali oskarżeni o zbrodnie przeciw
ludzkości, strażacy, którzy podpalają- a to nie wszystko. Zachęcam do lektury.
- Irma
Kozina: „Polski design” – książka, którą czytałam po kawałeczku. Bogato
ilustrowana.
- Pascal
Garnier: „Teoria pandy” – Gabriel, główny bohater pojawia się w niewielkim
miasteczku. Szybko nawiązuje znajomości, a dzięki umiejętności gotowania
zjednuje sobie zaufanie nowych znajomych, którzy opowiadają mu o swoich
smutkach, zmęczeniu. To króciutka powieść, która strasznie mną wstrząsnęła.
- Maciej Zaremba
Bielawski: „Dom z dwiema wieżami” – biografia,a wręcz saga rodzinna, próba
pozbierania puzzli i zrozumienia dziedzictwa.
- Magdalena
Samozwaniec: „Maleńkie karo karmiła mi żona: Powieść nie tylko dla brydżystów” –
można spokojnie sobie odpuścić
- Magdalena
Samozwaniec: „Wielki Szlem: Powieść nie tylko dla brydżystów” – kolejna, która
mnie nie porwała
- Magdalena
Samozwaniec: „Moja wojna trzydziestoletnia” – plus za krótkie felietoniki z
życia codziennego.
- Wojciech
Widłak: „Sekretne życie Krasnali w Wielkich Kapeluszach [opowieść o fontannie]”
– no cóż, tu się nie sprawdziło powiedzenie: „czekane lepiej smakuje”.
- Teresa
Finney: „Ten, w którym są wszystkie przepisy: Książka kucharska dla miłośników
serialu "Przyjaciele" – dla fanów serialu, niektóre przepisy wydają
mi się ciekawe, np. na cukierki świąteczne robione przez Monikę lub ciasteczka
babci Phoebe.
- David
Szalay: „Turbulencje” – kolejna krótka powieść, która w jakiś sposób mną
wstrząsnęła, zadziwiła. Może to ze względu na to, że już od kilku lat nie
oglądam i rzadko czytam kryminały? Polecam do własnej oceny.
I to tyle za
ten czas. Nawet na zakupy i przeglądanie stron nie miałam ochoty. Hihi,
nadrobię to w maju J
Przerwy w pisaniu postów są coraz dłuższe, ale teraz jest ten czas, gdy mam najwięcej pracy po zimie. Ziemię już przygotowałam pod uprawy, ale jeszcze jestem w „polu” jeżeli chodzi o sianie i sadzenie. Zresztą pogoda w tym roku jest tak kapryśna, że boję się zbyt szybko wysiać ziarna.
Ale dość marudzenia, czas na krótkie podsumowanie:
1. Czytelnictwo:
- Miłość na walizkach (Kalicińska Małgorzata) - sprawnie
napisana obyczajówka, jednak jakoś nieszczególnie interesowała mnie akcja
- Droga przez mąkę czyli Literatura dla kucharek (Modelski
Łukasz) – świetne felietony-rozmowy o jedzeniu w literaturze, niesamowicie dużo
tropów literackich i kulinarnych, czyli wszystko to co lubię najbardziej!
- 27 pięter (Somer Bradley)- ech, nietrafiona pozycja, nic a
nic losy bohaterów mnie nie wciągnęły, a jedynym plusem była rybka
- Tak się kręciło: Na planie 10 kultowych filmów PRL (Klim
Andrzej) – ciekawe zestawienie wraz z omówieniem 10 polskich filmów
- Kot, który spadł z nieba (Hiraide Takashi) – piękna,
smutna, prawdziwa.
- Ilustratorki, ilustratorzy: Motylki z okładki i smoki bez
wąsów (Gawryluk Barbara) – to była dłuższa lektura i podróż sentymentalna do
czasów dzieciństwa i pięknych książek wtedy wydawanych dla dzieci. Przyznaję, że
nie pamiętam nazwisk wszystkich ilustratorów, nie potrafię rozpoznać
charakterystycznych obrazków i przypisać ich do danego twórcy, ale potrafię
docenić piękno i to właśnie próbuje uczynić Barbara Gawryluk i ocalić od
zapomnienia.
- Księgarnia spełnionych marzeń (Bivald Katarina) – przyjemna
lektura na jeden wieczór, chociaż początek książki nie zapowiadał się zbyt
dobrze.
- Lot 7A (Fitzek Sebastian)- rzadko sięgam po thrillery, ten
mnie pochłonął i zaciekawił z powodu perfum...
- Jaglany detoks: Kolejny krok (Zaremba Marek) – mnóstwo
informacji, odwołań do Biblii i wierzeń kościoła.
Okna z widokiem na Weronę (Kowalewska Hanna) – tu nawet nie
muszę pisać, że jak zwykle jestem zachwycona Zawrociem. Widzę oczywiście
niedociągnięcia i zbyt dużo wypadków, przypadków i złej woli ludzi, ale jednak
jak pokochałam Zawrocie wiele, wiele lat temu, to do dzisiaj je kocham i
podchodzę sentymentalnie jak do domów dziadków.
2. Haft – znowu zakładka. Pierwszy raz próbowałam nićmi
cieniowanymi i efekt jest taki sobie, ale na szczęście wzór wybrałam dla
koleżanki taki, że nie muszę pruć, ani poprawiać.
3. Zakupy/prezenty:
Pozdrawiam serdecznie :)
Przez cały tydzień zbierałam się, żeby wrzucić post, ale jakiś leń, zmęczenie mnie ogarnęło i po tym jak wszystko ogarnę co mam zaplanowane na dany dzień, to najzwyczajniej w świecie nie mam siły. Powinnam się przyzwyczaić, bo co roku na wiosnę mam taki czas. Już nie marudzę tylko przechodzę do kartek:
Przy okazji wspomnę, że na blogu https://xgalaktyka2.blogspot.com/2021/03/xgalaktyczne-candy-naparstkowe.html?showComment=1615060147456#c669582121557558379 trwa candy! Do wygrania są przepiękne naparstki.
Tym razem podsumowanie obejmuje dwa tygodnie. Zacznę od tego, że wraz z mężem postanowiliśmy wciągnąć rodziców w rytuał jedzenia wspólnych śniadań w niedzielę. Ponieważ w dobie pandemii nie uczęszczamy na nabożeństwa, to postanowiliśmy niedzielne poranki przeznaczyć dla rodziny. Muszę przyznać, że to całkiem miły czas i troszkę ładujący akumulatory wszystkim. I polecam wszystkim tym, którzy mają taką możliwość. Co prawda poranne leniuchowanie kusi, ale warto się przełamać J
Po drugie zdążyłam w trakcie tych 14 dni wyhaftować małą
gwiazdę betlejemską, przygotować wianek i kartki do zabawy u Iwanny.
Dzisiaj pochwalę się haftem, a kartki z wiankiem doczekają
się osobnego posta.
I jak większość z Was już się domyśla, co nieco zdążyłam
przeczytać:
- Maciej Wasilewski: „Jutro przypłynie królowa” – bardzo dla
mnie ciężka i smutna książka. Czytałam ją trzy dni mimo niewielkich gabarytów.
Historia o ludziach z wyspy Pitcairn, którzy podchodzą do obcych z rezerwą i
nieufnością. Nie lubią rozmawiać z nikim spoza wyspy. A dlaczego? No cóż, każde
społeczeństwo ma coś do ukrycia. Jednak czasami, gdy tajemnice wyjdą z ukrycia
może się okazać, że ludzie potrafią innym stworzyć piekło na ziemi.
- Michael Sadler: „Anglik w Paryżu: Edukacja kontynentalna” –
widać, że to nie moja bajka. Spodziewałam się mnóstwa opisów dań, kultury, a
dostałam sarkastyczny obraz Francji.
- Rubem Fonseca: „Wielkie emocje i uczucia niedoskonałe” –
bardzo dziwna, ale wciągająca opowieść o reżyserze, który od dawna cierpi na
brak weny i nie potrafi poradzić sobie z własnymi emocjami. Jednak jego życie
zmienia się w dniu przeprowadzki do nowego mieszkania. Tam wpuszcza pewną
kobietę do środka, gdy ta szukała pomocy. Rankiem okazuje się, że nieznajoma
zostawiła pewną paczkę z krótkim liścikiem.
- Anthony Bourdain: „O,
kuchnia!: Kill Grill 3” – no cóż, kolejny zawód tego miesiąca. Nie uśmiałam się,
nie dowiedziałam zbyt dużo, na dodatek naczytałam się o samym kucharzu
stanowczo za dużo. Dam szansę jeszcze 2 części, zobaczymy czy wtedy coś
zaiskrzy.
- Iza Klementowska: „Samotność Portugalczyka” – reportaże o
Portugalii, jednak nie tej pokazywanej turystom, lecz samotnej, cienistej,
trudnej.
- Daniel Magariel: „Nasz chłopak” – kolejna powieść, która
nie trafiła na swój czas lub jest po prostu nie dla mnie. Opowieść o ojcu,
który wraz z synami ma rozpocząć nowe życie w innym mieście. Wszystko od nowa, z
dala od żony/matki, od znajomych i wszystkiego co się wydarzyło do tej pory w
ich życiu. Trudna, gęsta powieść. Tym bardziej intensywny przekazuje obraz
autor, że robi to dosłownie na kilkudziesięciu stronach.
Z synkiem z czytanych po raz pierwszy książek:
- Kicia Kocia nie może zasnąć (Głowińska Anita)
- To moje! (Głowińska Anita)
- Całuski i buziaczki (Frączek Agnieszka)
- Franklin i ciasteczka (Bourgeois Paulette)
- Jak złapać spadającą gwiazdę (Howarth Heidi) – najlepsza z
tego zestawienia powiastka, piękne obrazki i ciekawy przyczynek do dalszej
dyskusji z dzieckiem.
Pozdrawiam serdecznie
To był rewelacyjny tydzień jeżeli chodzi o książki, spotkania, potrawy. Ale po kolei: w zeszłym tygodniu udało mi się pokazać na blogu tylko jedną ukończoną kartkę na zabawę u Iwanny. Za to poza blogowo działo się sporo. Miałam urodziny i pobiłam swój rekord w robieniu czegoś na ostatnią chwilę. Co prawda to nie powód do dumy (odkładanie czegoś), ale dumna jestem, że jednak zrobiłam dodatkowe potrawy tuż przed śniadaniem urodzinowym :) Co prawda potraw i tak było dużo i jedliśmy to dwa dni, ale pochwalę się, że dwie proste sałatki i szybki deserek oreo z przepisu http://nitkadesign.blogspot.com/2021/02/sodkie-deserki-chocolate-dream.html Moje deserki były mniejsze i nie ozdobione, bo był tort i 2 ciasta poza tym:
Dzień po urodzinach wybrałam się na spacer z koleżankami i przywiozłam do domu mnóstwo książek do przeczytania:
Przeczytałam:
1 Małgorzata Kondej-Szyszko: "Sześć córek" - starszy ojciec umiera zostawiając testament i córki, które wzajemnie w większości się nie znają. Co z tego wyniknie? Lektura ciekawa, lepiej się nie sugerować okładką.
2. Marcin Szumowski: "Wilczy gang i nowe historie Kazimierza Nóżki" - historie o przyrodzie, zwierzętach. Niesamowite towarzystwo leśniczych z Baligrodu gwarantują niesamowite opowieści i przygody.
3. Marta Kisiel: "Małe Licho i lato z diabłem" - trzecia część historii o Małym Lichu i Bożku. Autorka zadbała o zabawne przygody Bożka oraz o dziwną plejadę przyjaciół i mieszkańców.
4. Barbara Sęk" Uchylone drzwi" - druga część sagi Nowaków. Niestety do drugiej części mam jeszcze więcej uwag niż do pierwszej. Nie podoba mi się podejście takie do tematu rodzin patchworkowych i rozumiem, że każda jest inna, ale skoro opisujemy niby inteligentnych ludzi, to nie obrażajmy ich rozumu. A tutaj głupie zachowania, przemilczenia oraz zaniechania niektórych działań aż kłują w oczy.
Pozdrawiam serdecznie i życzę Wam udanego kolejnego tygodnia!